Archiwa tagu: Kazimierz Przerwa-Tetmajer

Szukam cię zawsze…

Szukam cię zawsze, choć wiem, że nie znajdę,
tęsknię do ciebie, choć wiem, że cię nie ma,
idę do ciebie, choć wiem, że nie zajdę
do twego domu, ścigam cię oczyma,
choć cię nie widzę, choć wiem, że cię nie ma.

Do żadnej z kobiet, którem widział w życiu,
tyś niepodobna — widzę cię w mych oczach,
jak gdyby w jakimś przymglonym odbiciu;
jak kwiat, w strumieniu odbity przezroczach,
jak gwiazdę we mgłach, widzę cię w mych oczach.
Kazimierz Przerwa-Tetmajer

loading...
Share

Ekstaza…

Nie widzę, słucham cię oczyma, biała!

Nagości twojej linie i kolory

w hymn mi się jeden łączą różnowzory,

w muzykę kształtu, w pieśń twojego ciała…

Melodią jesteś i harmonią cała!

Rzucona kędyś w dalekie przestwory,

jako przelotne świecisz meteory – –

pieśń twej piękności promienieje, pała…

Komu się zjawisz taka, pójdzie dalej

z twarzą od świata odwróconą, senną –

tak ci rzeźbiarze, co Wenus promienną

niegdyś w paryjskim marmurze kowali,

chodzili cisi, senni między ludem –

oni widzieli cud i żyli cudem…

Kazimierz Przerwa – Tetmajer

Share

Salome…

Salome
Krzysztof Kamiński – koncept, opracowanie i recytacja
Michał Lorenc – muzyka z filmu „Osaczony”
Borowski, Rilke, Przerwa – Tetmajer
Czterdzieści osiem minut czterdzieści trzy sekundy poza czasem i przestrzenią, słodkie zapomnienie. Niesamowita spójność poezji i muzyki. Słucham już czwarty raz…

Ja wiem, że żyjesz…

Ja wiem, że żyjesz. Jakże mogą inaczej sens mieć
cień i światło dalekich zimnych gwiazd, refleksów
kryształów świata?
Czarna ziemia jak rtęcią błyszczy rosą, lasy nad
horyzontem ciemne rosną jak ponad sinym morskim
dnem i krew pulsuje, jakby taktem odpowiadała taktem
fal morza wszechświata, które mi tak bliskie i dalekie
razem i które Twoją krwią pulsuje.
Czuje, że jesteś, wiem, że jesteś.
Tadeusz Borowski

Ślepnąca

Siedziała wraz z innymi przy herbacie,
jak wszyscy. Ale mnie się wydawało,
że filiżankę trzymała inaczej.
Uśmiechała się. To prawie zabolało.

I kiedy w końcu wstali, rozmawiając,
i z wolna, i bezładnie, jak traf zdarzył,
szli przez pokoje (w śmiechu, w głośnym gwarze),
ujrzałem ją. Jakby się ociągając

szła, jak ta, która będzie na zabawie
za chwilę śpiewać przed tłumem zebranych
ludzi; na oczach jej uradowanych
leżało światło z zewnątrz jak na stawie.

Stąpała z wolna, jak gdyby zwlekała,
jakby musiała coś przekroczyć jeszcze;
a jednak jakby po tym przejściu miała
nie stąpać więcej, lecz wzbić się w powietrze.
Rainer Maria Rilke
tłum. Mieczysław Jastrun

Wiem…

Wiem, z nagła się otworzy krąg
miłości naszej. Nieostrożny
mej ręki ruch odpłoszy ciebie —
wtedy odejdziesz. Każda rzecz,
której dotknęłaś, nawet powiew
powietrza, idącego od drzwi
lekko przez ciebie otwieranych —
ciebie mi będą przypominać,
jak gdyby struną były, którą,
przechodząc mimo, potrąciłaś…
A jakim dźwiękiem będę drżał
ja, który miałem cię w ramionach?
Tadeusz Borowski

Myślę o Tobie…

Myślę o tobie. Twoje oczy,
twój głos, twój uśmiech przypominam,
patrząc na niebo. Zboczem nieba
zsuwa się obłok, jakbyś lekko
profil zwróciła w lewo. Ówdzie
drzewo wplątane w wiatr przechyla
koronę twoim przechyleniem,
a tam w powietrzu ptak się waży –
i wiem, że tak do twarzy wznosisz
dłoń w zamyśleniu. Rozproszona
uroda rzeczy, błysk przelotny
piękna na ziemi wiem, że w tobie
uwiązł i zastygł w kształt…
Tadeusz Borowski

Wciąż jesteś przy mnie…

Wciąż jesteś przy mnie. Wszelki dźwięk
i ruch tak zwykły jak schylenie
czoła ku rękom, trzepot powiek
i cichy uśmiech zamyślenia –
to jesteś ty. Milczenie ust,
puls serca i pieszczota dłoni
nie chwycą ciebie ani słowo,
które w przemożny rośnie rytm
i jakby falą i ciemnością
ogarnia mnie… Więc smutek, gorycz,
tęsknota – czyż naprawdę jestem
struną, na której ból mijania
w dźwięk się przewija? Tylko jedna
ty, kiedy schylasz się nade mną,
uważnie patrząc w moje oczy,
uciszasz drżenie i mój ból,
i chociaż ciebie nie ogarnę
słowem i gestem, jest mi dobrze
i mówię ci po prostu: jesteś…
Tadeusz Borowski

Zgaś moje oczy

Zgaś moje oczy: ja cię widzieć mogę,
zamknij mi uszy, a ja cię usłyszę,
nawet bez nóg znajdę do ciebie drogę,
i bez ust nawet zaklnę cię najciszej.
Ramiona odrąb mi, ja cię obejmę
sercem mym, które będzie mym ramieniem,
serce zatrzymaj, będzie tętnił mózg,
a jeśli w mózg mój rzucisz swe płomienie,
ja ciebie na krwi mojej będę niósł.

Rainer Maria Rilke tłum. Mieczysław Jastrun

Cisza

Słyszysz, kochana, wznoszę ręce — słyszysz
szelesty…
Jakież mogłyby samotnych gesty
nie czuć, że je tłum rzeczy podsłuchuje w ciszy?
Słyszysz, zamykam oczy, lecz ten lekki
szmer dobiega także aż do Ciebie.
Słyszysz, kochana, podnoszę powieki…
… lecz czemu nie ma tu Ciebie.

Mojego ruchu odbicie najsłabsze
w jedwabnej ciszy znaczy się najtrwalej;
najmniejsze wzruszenie odciska się na zawsze
w napiętej zasłonie oddali.
Na mych oddechach wznoszą się i opadają
gwiazdy.
Do mych warg wonie do wodopoju
płyną w powiewie
i poznaję przeguby
dalekich aniołów.
Tylko tej, o której myślę: Ciebie
nie widzę.

Rainer Maria Rilke tłum. Mieczysław Jastrun

Kim jesteś?

Kim jesteś? Ręki twojej gest
i uśmiech drżący w cieniu ócz
znam i nie mogę w sobie kształtu
odtworzyć, jakbym szedł ulicą
tak dobrze znaną, że mi patrzeć
na domy bliskie i otwarte
na oścież oczom — nie potrzeba.
A później: skąd przyszedłem tu? –
– w zdumieniu pytać. Tak i ty
bliska mi jesteś i tak znana,
że słowem ciebie nie ogarnę
ani obrazem, tylko czuję
w sobie idący czar od ciebie,
niepokojącą ufność, dobroć
i może grozę piękna, jakbym
ujrzał anioła, który nagle
rozwijać jął do lotu skrzydła i
memu dziwił się lękowi…
Tadeusz Borowski

Tak mi się twoja twarz rozpływa…

Tak mi się twoja twarz rozpływa
i niknie we mnie jak widnokrąg,
z którego odejść trzeba. Głos twój,
twe oczy, uśmiech jak przelotny
wiatr, gdy się o twarz ociera,
jeszcze drży we mnie i jak ptak,
który tak lekko i ostrożnie
w powietrzu waży się, jak gdyby
oddechem był — ulata ze mnie,
rozpływa się i niknie. Próżno —
ty wiesz, że w szyby nocnej czerń
jak w życie swoje dawne patrzę,
lecz ciebie tam już nie ma.
Tylko mgła, która w górę się podnosi…
Tadeusz Borowski

Pieśń Abelone

Ty, której nie mówię, że płacząc leżę nocą
wśród milczenia,
której istnienie mnie upaja kołysząco
do zmęczenia.
Ty, która mi nie mówisz czuwając
dla mnie:
jak my tę całą wspaniałość
moglibyśmy znieść
nie uśmierzając?

Spojrzyj na kochających,
ledwie wyznali z warg drżących,
jak szybko kłamią.

Samotnym mnie czynisz. Ciebie jedną mogę zamienić.
Przez chwilę jesteś to ty, a potem znowu szumienie
albo woń, co owiewa mnie rosnąc.
Ach, tamte wszystkie straciłem w ramionach,
tylko ty wciąż na nowo narodzona:
żem nigdy cię nie zatrzymał, trzymam cię mocno.

Rainer Maria Rilke tłum. Mieczysław Jastrun

Senny dziś jestem…

Senny dziś jestem. Hałas ulic,
trzepot kurtyny nieba, dźwięk
każdy się jawi jak przez mgłę
dym horyzontu. Barwa, obraz
i kontur tracą ostrość, jakby
brama, ulica, mur naprzeciw
zaraz gdzieś odejść miały. Żalu
nie mam żadnego, że kształt mija,
ani tęsknoty, tylko milczy
noc we mnie, to sen z ramion twych
odpłynął ku mnie: zamyślenie,
uśmiech wewnętrzny, dotyk snu
przejrzysty, lekki. Tak pieściłem
w dłoniach twe włosy nocą, które
spływają falą wzdłuż mych dłoni,
i tak milczałem pełen ciebie,
jak teraz milczy we mnie sen…
Tadeusz Borowski

Czy wrócisz do mnie?

Czy wrócisz do mnie? Jakby fala,
jak mrokiem nocnym, który z dołu
oplata nogi i napływa
ciężko nawisłym, opuchniętym
niebem na piersi — tak ty jesteś:
jak cień mój przy mnie, jak me ciało
tak rzeczywista; nieuchwytna
i tak głęboka jak odbicie
mej zamroczonej twarzy w szybie
czarnej od nocy. Tylko wiem,
że coś się miesza we mnie, jakbym
po prostu tak od siebie odszedł,
jak się od stołu lub od łóżka
idzie nie zostawiając nic. Lecz
ja jestem w sobie tak jak w ciężkim
śnie; wiem, śnię siebie, ale nic
już nie pamiętam, co prześniłem…
Tadeusz Borowski

LUBIĘ, KIEDY KOBIETA…

Lubię, kiedy kobieta omdlewa w objęciu,
kiedy w lubieżnym zwisa przez ramię przegięciu,
gdy jej oczy zachodzą mgłą, twarz cała blednie
i wargi się wilgotne rozchylą bezwiednie.

Lubię, kiedy ją rozkosz i żądza oniemi,
gdy wpija się w ramiona palcami drżącemi,
gdy krótkim, urywanym oddycha oddechem
i oddaje się cała z mdlejącym uśmiechem.

I lubię ten wstyd, co się kobiecie zabrania
przyznać, że czuje rozkosz, że moc pożądania
zwalcza ją, a sycenie żądzy oszalenia,
gdy szuka ust, a lęka się słów i spojrzenia.

Lubię to – i tę chwilę lubię, gdy koło mnie
wyczerpana, zmęczona leży nieprzytomnie,
a myśl moja już od niej wybiega skrzydlata
w nieskończone przestrzenie nieziemskiego świata.
Kazimierz Przerwa-Tetmajer

I tak zostałaś…

I tak zostałaś: przechylona
i z półuśmiechem pożegnania
na drżących wargach. Jak na scenie,
gdy rola ma się ku końcowi.
Może to tylko błysk był skośny słońca
od ócz odbity? Może to tylko prawda.
I czuje, jak w milczeniu nocy,
upływasz ze mnie. I to jest ta noc,
i to jest ten świat o nazwie prostej Ty…
Tadeusz Borowski

Jak oślepiony stoję w mroku…

Jak oślepiony stoję w mroku,
już nie znajduje ciebie wzrok mój.
Ciężar zbłąkanych moich dni,
zasłoną tylko. Za nią jesteś ty.
Czyż nie podniesie się?
Zdrętwiały czekam skrycie.
Owa zasłona, za którą żyje moje życie.
Najwyższe przykazanie? Sama życia treść,
a oto teraz, moja śmierć.
Byłaś najbardziej macierzyńską z kobiet
i przyjacielem byłaś mi niczym mężczyzna.
Kobietą oczy wszystkich ciągnącą ku sobie
i często dzieckiem bywałaś, dziś wyznam.
Najczulszą z istot jakie napotkałem,
jak stal twardą, gdyś walkę podjęła.
Błogosławieństwem byłaś, wzniosłym ideałem
i stałaś się przepaścią co mnie pochłonęła…
R. M. Rilke

Nie wołaj mnie…

Nie wołaj mnie, przestań, nie trzeba.
Wróć do pokoju, zamknij drzwi.
Z konającego spływa nieba słonce.
Ogromna kropla krwi.
Muszę tu jeszcze stać na chłodzie.
Aż mnie obejmie dreszcz i mrok.
Odejdź od okna, nie płacz miła,
Muszę tu stać, aż wzejdzie nów.
Dawna to sprawa i zawiła
I nie ma na to żadnych słów.
Woła mnie, wzywa cichym śpiewem
Spoza gałęzi jak zza krat.
Nabrzmiały łzami, drżący gniewem,
Mój własny głos sprzed wielu lat.
Kazimierz Przerwa-Tetmajer

Share