Wędrowiec nad morzem mgły…

 Wędrowiec nad morzem mgły, Der Wanderer über dem Nebelmeer - Caspar David Friedrich
Jestem wędrowcem nad morzem mgły (Der Wanderer über dem Nebelmeer -obraz Caspara Davida Friedricha, który widzicie powyżej), jestem malarzem snów, jestem graczem w teatrze marzeń. Jestem podróżnikiem czasu i przestrzeni. Jestem!
Stoję, gdzieś na afrykańskiej równinie i patrzę, jak człowiek obłaskawia ogień, zaczyna czcić pierwszych bogów. Biegnę nocą po stopniach zigguratu w Babilonie, niosę koszyk z jedzeniem dla mojego pana, który obserwuje dziś gwiazdy.
Trzymam mocno dziewczynę, zgodziła się! Tu na stopniach piramidy, gdy stawiają stopy w strumieniu krwi, nawet wierni poddają się strachowi. Na szczycie czeka Oczy Węża i sztylet z obsydianu. Quetzalcoatl nasz bóg się gniewa, łaknie krwi. Susza trwa…
Oto ja jeden z 600 ludzi, biorących udział w tej wyprawie. Dowodzi nami Hernán Cortés, mamy strzelby, dziesięć armat i siedemnaście koni. Okręty spalone. Terra incognita… Co z nami będzie? Boże miej nas w swojej opiece!
Niezapisane opowieści z historią w tle. Inne światy inne postacie. Uśmiecham się. Moja szalona wyobraźnia…
Muzyka jest niezbędną towarzyszką tych podróży…
Muzyka potrafi przywołać skojarzenia, emocje, otworzyć drzwi…

loading...
Share

2 myśli nt. „Wędrowiec nad morzem mgły…”

  1. Gdy czytam, nie słucham muzyki. Gdy słucham muzyki, nie czytam. W obu przypadkach moja wyobraźnia pulsuje, bucha… żyje- tak intensywnie, że nie zniosłabym więcej. Przyjacielem moich myśli jest cisza- pozwala mi wędrować po bezkresach własnego umysłu- przytulnego i bezgranicznego zarazem.
    Jaka szkoda, że życia nie starczy, by stać się każdym i wszędzie… poznać smak życia w każdym wydaniu, lecz próbować będę.

    1. Błękit i kamień

      Cóż się dziwić błękitowi, cóż się dziwić kamieniowi,
      Myśmy wszyscy sobie bliscy, myśmy wszyscy jednakowi.

      Nasze oczy wypłakane nie zagoją się miłością,
      Kamień leży na nizinach, błękit szumi wysokościom,

      Wzrok ku górze błękitnieje, kamień w dole kamienieje –
      Oto ciemne nasze pieśni, oto wierne nasze dzieje.

      Ciepłą dłonią wyrzucony kamień stygnie na błękicie,
      Oczy ścielą się po ziemi, rosą ścielą się o świcie,

      A ja chodzę pode drzwiami, pode drzwiami zamkniętemi,
      I dobijam się do nieba, i dobijam się do ziemi,

      I oddaję, wykrzykując ciemnie pieśni bezimienne,
      Błękitowi, co błękitne, kamieniowi, co kamienne

      Jan Brzechwa

Możliwość komentowania jest wyłączona.