Prosimy więc, dobry Boże, Więcej smaku, więcej gracji…

Panorama" Drogi Mlecznej widzianej z Ziemi (ESO)

Modlitwa estety

W wielu rzeczach świat po prostu

Jest podobny do loterii:

Nie wybierasz swego wzrostu

Ani swojej peryferii.

Tak byś wolał, czy inaczej.

Chcesz być cienki, chcesz być gruby,

Rośniesz, jak ci traf przeznaczy

Prima vista, ot, bez próby.

Nim się dowiesz, co potrzeba

O proporcji i o formie,

Spadasz na świat prosto z nieba

W gotowiutkim uniformie.

Jakie system ten ma skutki,

Co wyrasta z tego dalej,

Powiedzmy to bez ogródki

Widać choćby po tej sali:

Jednemu policzysz kości,

Na drugiego znów tak padło,

Że aż kapie od tłustości,

Gdzie pomacać, samo sadło;

Jeden krzywą ma łopatkę.

Drugi, losów tajemnicą,

Tu i ówdzie wdał się w matkę

I chodzi z damską miednicą;

Ta gładziutka jest jak chłopak,

Druga znowu istna kukła,

Tamta wszystko ma na opak,

Tu jest wklęsła, tam wypukła —

Cały wyrób, bierz go czarci,

Ma fuszerki wszystkie cechy,

Widać — więcejśmy nie warci

Za paskudne nasze grzechy.

Głowy sobie Bóg nie suszy

Nad doczesnym naszym kształtem —

Dzieli po kawałku duszy

A resztę kropi ryczałtem;

Z byle gliny, choć z zakalcem,

Lepi Stwórca ludzki potwór,

Potem, od niechcenia, palcem

Machnie jeden, drugi otwór,

Zesztrychuje z góry na dół

Przyklepie cię po ciemieniu,

I marsz na ten ziemski padół

Służyć swemu przeznaczeniu.

Miły Boże! uważ przecie,

W swej dobroci niesłychanej,

Toż my żyjem dziś na świecie

W wieku Sztuki Stosowanej!

Dziś, gdy cały świat ocenia

Artystycznej wagę formy,

Stan ten jest nie do zniesienia

I wprost krzyczy o reformy!

Lada mebel dziś nam składa

Skończony — panie! — artysta,

A ten, który na nim siada

Wygląda — ironia czysta!

To nam w końcu życie zbrzydzi;

Dziś, człowiek dobrego tonu

Czasem się po prostu wstydzi

Wejść do własnego salonu!

Toż tam przecie siedzą w niebie

Rafaele czy Van Dycki,

Można by złożyć w potrzebie

Mały kursik estetyki…

Prosimy więc, dobry Boże,

Więcej smaku, więcej gracji,

I, w twym ludzkim arcytworze,

Bogdaj trochę stylizacji;

Podnosim modły pokorne

Niechaj twoja ręka szczodra

W linie wężowo-wytworne

Kreśli niewiast naszych biodra,

Niechaj matron naszych biusty,

Polskiego domu dostatek,

Zamiast kształtów glorii tłustej

Będą jako lilii płatek,

A cnota dziewic niewinnych,

O, spraw to, panie nad pany,

Niech ma, zamiast wszystkich innych,

Zapach esencji różanej.

Tadeusz Boy-Żeleński

loading...
Share

Spragnieni głosów i mandatów Chcą zaspokoić władzy głód…

Hymn Partii Umiarkowanego Postępu ( w granicach Prawa)
– na melodię pieśni anarchistów

Już powstał milion kandydatów
Okłamać prostoduszny lud,
Spragnieni głosów i mandatów
Chcą zaspokoić władzy głód

Niech głoszą radykalne zmiany,
Niech gwałtem burzą stary ład,
Nasz postęp jest umiarkowany,
Pan Haszek to nasz kan-dy-dat!

Wyborcy w naszym mieście
Ból do Obory nieście,
A kto ma świerzb, w domu siedź!
Wołajmy: precz z radykałami!
Precz z laickimi bankrutami!
Na bój, na bój
Umiarkowany!

Na darmo przeciw nam się głowi
Yvonna, Klofacz, Kramarz, Dyk,
Bo my jesteśmy postępowi
W granicach prawa tak jak nikt!

Nas żadna burza nie zaskoczy,
Nie spęta drut więziennych krat,
Umiarkowany postęp kroczy
Zwycięskim marszem poprzez świat!

(Tłum. Jacek Baluch b. ambasador RP w Pradze)

Share

Non omnis moriar… I shall not wholly die…

Horacy – Oda III, 30 (Exegi monumentum aere perennius)


Stawiłem sobie pomnik trwalszy niż ze spiży,
Od królewskich piramid sięgający wyżej;
Ani go deszcz trawiący, ani Akwilony
Nie pożyją bezsilne, ni lat niezliczony

Szereg, ni czas lecący w wieczności otchłanie.
Nie wszystek umrę, wiele ze mnie tu zostanie
Poza grobem. Potomną sławą zawsze młody,
Róść ja dopóty będę, dopóki na schody

Kapitolu z westalką cichą kapłan kroczy.
Gdzie z szumem się Aufidus rozhukany toczy,
Gdzie Daunus w suchym kraju rządził polne ludy,
Tam o mnie mówić będą, że ja, niski wprzódy,

Na wyżyny się wzbiłem i żem przeniósł pierwszy
Do narodu Italów rytm eolskich wierszy.
Melpomeno, weź chlubę, co z zasługi rośnie,
I delfickim wawrzynem wieńcz mi włos radośnie.

Lucjan Rydel

Exegi monumentum aere perennius

reglalique situ pyramidum altius,

quod non imber edax, non aquilo impotens

possit diruere aut innumerabilis

5  annorum series et fuga tempoum.

Non omnis moriar multaque pars mei

vitabit Libitinam; usque ego postera

crescam laude recens, dum Capitolium

scandet cum tacita virgine pontifex.

10  Dicar, qua violens obstrepit Aufidus

et qua pauper aquae Daunus agrestium

regnavit poplulorum, ex humili potens,

princeps Aeolium carmen ad Italos

deduxisse modos.  Sume superbiam

15  quaesitam meritis et mihi Delphica

lauro cinge volens, Melpomene, comam.

~Horace

I have created a monument more lasting than bronze

and loftier than the royal structure of the pyramids,

that which neither devouring rain, nor the unrestrained North Wind

may be able to destroy nor the immeasurable

succession of years and the flight of time.

I shall not wholly die and a greater part of me

will evade Libitina [Goddess of Death]; continually I,

newly arisen, may be strengthened with ensuing praise so long 

as the high priest climbs the Capitoline with the silent maiden.

It may be said that where the raging Aufidus roars

and where, short of water, Daunus ruled his rustic people,

powerful from a humble birth, I first brought Aeolian verse

to Italian measures.  Assume the arrogance 

sought for by those who have a claim to recognition, 

and with the Delphian laurel,

Melpomene, willingly crown my head.

Share