Z kronik bajek i żywotów świętych…

jesien

U wrót doliny

Po deszczu gwiazd
na łące popiołów
zebrali się wszyscy pod strażą aniołów

z ocalałego wzgórza
można objąć okiem
całe beczące stado dwunogów

naprawdę jest ich niewielu
doliczając nawet tych którzy przyjdą
z kronik bajek i żywotów świętych

ale dość tych rozważań
przenieśmy się wzrokiem
do gardła doliny
z którego dobywa się krzyk

po świście eksplozji
po świście ciszy
ten głos bije jak źródło żywej wody

jest to jak nam wyjaśniają
krzyk matek od których odłączają dzieci
gdyż jak się okazuje
będziemy zbawieni pojedynczo

aniołowie stróże są bezwzględni
i trzeba przyznać mają ciężką robotę

ona prosi
– schowaj mnie w oku
w dłoni w ramionach
zawsze byliśmy razem
nie możesz mnie teraz opuścić
kiedy umarłam i potrzebuję czułości
starszy anioł
z uśmiechem tłumaczy nieporozumienie

staruszka niesie
zwłoki kanarka
(wszystkie zwierzęta umarły trochę wcześniej)
był taki miły – mówi z płaczem
wszystko rozumiał
kiedy powiedziałam –
głos jej ginie wśród ogólnego wrzasku

nawet drwal
którego trudno posądzić o takie rzeczy
stare zgarbione chłopisko
przyciska siekierę do piersi
– całe życie była moja
teraz też będzie moja
żywiła mnie tam
wyżywi tu
nikt nie ma prawa
– powiada –
nie oddam

ci którzy jak się zdaje
bez bólu poddali się rozkazom
idą spuściwszy głowy na znak pojednania
ale w zaciśniętych pięściach chowają
strzępy listów wstążki włosy ucięte
i fotografie
które jak sądzą naiwnie
nie zostaną im odebrane

tak to oni wyglądają
na moment
przed ostatecznym podziałem
na zgrzytających zębami
i śpiewających psalmy

Herbert Zbigniew

loading...
Share

Echo z dna serca, nieuchwytne…

Espresso
ARS POETICA

Echo z dna serca, nieuchwytne,

Woła mi: „Schwyć mnie, nim przepadnę,

Nim zblednę, stanę się błękitne,

Srebrzyste, przezroczyste, żadne!”

Łowię je spiesznie jak motyla,

Nie, abym świat dziwnością zdumiał,

Lecz by się kształtem stała chwila

I abyś, bracie, mnie zrozumiał.

I niech wiersz, co ze strun się toczy,

Będzie, przybrawszy rytm i dźwięki,

Tak jasny jak spojrzenie w oczy

I prosty jak podanie ręki.

Leopold Staff

 

Share

Twych lic, oczu i włosów słodki cud potrójny…

Poezja...
Poezja…

VITA NUOVA

Twych lic, oczu i włosów słodki cud potrójny

Różowość w sobie, błękit i złoto ma rana,

W które wiosna przychodzi przez ptaki witana,

Łącząc swe usta z twymi w pocałunek spójny.

Rozkoszny wiew zefiru, pieściwy i czujny,

Bielą szat obejmuje ci smukłe kolana

I lekko niesie ciebie jasna kwiatów piana

Po zielonej traw fali, szumiącej i bujnej.

A gdy zginiesz mym oczom, jak widziadeł cienie,

Pozostawiasz bolesne, a słodkie wspomnienie

Godzinom moich zadum, twej krasy piastunek:

Czar, co się po zniknięciu dziwnie doskonali,

Jak woń po wyniesionej z pokoju konwalii,

Jak w śnie poznany uśmiech, uścisk, pocałunek.

Leopold Staff

Share

Zmiennaś, lecz miłość twa nie jest zwodniczą…

Poezja...
Poezja…

Zmiennaś, lecz miłość twa nie jest zwodniczą,
Choć zdradzasz serce, tkliwie wprzód szukane.
To łzy podwójną zatruwa goryczą,
Którymi twoją opłakałem zmianę;
To kruszy serce, które ty zasmucasz,
Że umiesz kochać – lecz prędko porzucasz.

Stratę obłudnej mało czuje serce,
Oziębła wzgarda ściga przeniewiercę.
Lecz ta, co żadnej myśli nie przebiera,
Ta, której miłość tak tkliwa jak szczera,
Jeśli się nawet i taka odmienia,
Któż by nie doznał mego udręczenia? –

Marzyć o szczęściu , do cierpień się budzić
Los jest każdego, co żyje lub kocha.
Lecz jeśli nawet, przestając nas łudzić,
Żal w sercu wznieca ćma urojeń płocha,
Co we śnie z nami igrając łaskawie,
Tym samotniejszych opuszcza na jawie:

Jakże więc muszą dręczyć się boleśnie
Ci, których serca, nie marzeniom we śnie,
Lecz tkliwym, szczerym uczuciom przywykną,
A te jak same przewidzenia znikną? –
Ach, powiedz raczej, że ta moja żałość –
Grą wyobraźni, snem – twoja niestałość!

1824

George Gordon Byron,

przeł. Antoni Edward Odyniec

 

Share

Jeden, by wszystkie odnaleźć…


Trzy Pierścienie dla królów elfów pod otwartym niebem,
Siedem dla władców krasnali w ich kamiennych pałacach,
Dziewięć dla śmiertelników, ludzi śmierci podległych,
Jeden dla Władcy Ciemności na czarnym tronie
W Krainie Mordor, gdzie zaległy cienie,
Jeden, by wszystkimi rządzić, Jeden, by wszystkie odnaleźć,
Jeden, by wszystkie zgromadzić i w ciemności związać
W Krainie Mordor, gdzie zaległy cienie.
J.R.R. Tolkien „Władca pierścieni”
tłum. Maria Skibniewska.

Share

Klimt, Monet, Dali, Picasso, Matisse, Basquiat, Kahlo, Rothko.

artimportant:

Studio’s of the masters

– Klimt, Monet, Dali, Picasso, Matisse, Basquiat, Kahlo, Rothko.

Share

Dajmy się zaskoczyć miłości

Róża

Nie kupujmy
marzeń
jak mebli,
nie bądźmy
zanadto
przebiegli,
nie wstydźmy się własnej nagości,
tylko dajmy, dajmy, dajmy się zaskoczyć miłości.
Nie paktujmy
z panem Bogiem,
z panem diabłem,
nie mówmy,
że jest głupie,
to co nagłe,
zamknijmy stare życie
na klucz, na dwa,
wystarczy spuścić ze smyczy
to słowo „ja”, „ja”, „ja”…
Nie kupujmy
nieba
na kredyt,
nie planujmy
szczęścia
ni biedy,
nie grajmy w dwa życia jak w kości,
tylko dajmy, dajmy, dajmy się zaskoczyć miłości.
Niech przyjdzie
zbyt nagle
zdyszana,
niech nie da
dotrwać
do rana,
niech przyjdzie nie na czas,
nie w porę,
niech krzyknie: „Gore… gore, gore, gore…”
Zamknijmy stare życie
na klucz, na dwa, na trzy,
wystarczy spuścić ze smyczy
to słowo, jedno słowo: „my”, „my”, „my”…
Niech przyjdzie
znienacka
zdyszana,
niech nie da
doczekać
do rana,
niech przyjdzie
nie na czas,
nie w porę,
niech krzyknie:
„Gore, gore, gore, gore!…”

Agnieszka Osiecka

Share

Nie masz pojęcia…

Nie masz pojęcia… tu się tak niewiele dzieje… A my tak dużo marzymy…

Tove Jansson – Opowiadania z Doliny Muminków

(via poezjaicytaty)

Share