Wiara i rozum  (łac.: Fides et ratio )

„…. wiara i rozum nie muszą się wzajemnie zwalczać, lecz powinny się wzajemnie uzupełniać, tak, by rozum nie popadł w pychę, zaś wiara by nie przekształciła się w błędny, bezrefleksyjny fideizm…”
Jan Paweł II

„Optymiści sądzą, że to jest najlepszy ze wszystkich możliwych światów. Pesymiści obawiają się, że to może być prawda.”

„Stałem się śmiercią; niszczycielem światów.”
(po pierwszym wybuchu atomowym w Los Alamos)
Julius Robert Oppenheimer

Julee Cruise-Questions in a World of Blue

loading...
Share

Zaraz pojemy, mówię wam!… :)

„…- Czym tu tak – wtrącił się Jaskier, węsząc – smakowicie niesie?
– Obiadem – powiedział Yarpen Zigrin. – Mięskiem. Zapytaj, Jaskier, skąd mamy mięsko.
– Nie zapytam, bo znam ten dowcip.
– Nie bądź świnia.
– Skąd macie mięsko?
– Samo przypełzło.
– A teraz poważnie – Yarpen otarł łzy, choć dowcip, prawdę powiedziawszy, był dość leciwy. – Z żarciem jest sytuacja kryzysowa, jak to po wojnie. Mięsa nie uświadczysz, nawet drobiu, o rybę tez trudno… Źle jest z mąką i kartoflem, strączkowymi… Farmy popalone, składy pograbione, stawy pospuszczane, pola ugorem…
– Obrót leży – dodał Zoltan. – Nie ma przewozu. Funkcjonuje tylko lichwa i handel wymienny. Widzieliście bazar? Obok nędzarzy, wyprzedających i wymieniających resztki dobytku, zbijają fortuny spekulanci…
– Jeżeli do tego wszystkiego nadarzy się nieurodzaj, zima ludzie na zaczną mrzeć z głodu.
– Naprawdę tak źle?
– Jadąc z południa, musiałeś mijać wsie i osady. Przypomnij sobie, w ilu słyszałeś szczekanie psów.
– Jasna cholera – Jaskier palnął się w czoło. – Widziałem… Mówiłem ci, Geralt, że to nie było normalne! Ze czegoś brakowało! Ha! Teraz kojarzę! Nie było słychać psów! Nigdzie nie było…
Urwał nagle, spojrzał w stronę pachnącej czosnkiem i ziołami kuchni, a w jego oczach zjawił się przestrach.
– Bez obaw – parsknął Yarpen. – Nasze mięsko nie z tych, co szczeka, miauczy lub wola: „Litości!” Nasze mięsko jest całkiem inne. Godne królów!
– Zdradź wreszcie, krasnoludzie!
– Gdyśmy dostali wasz list i jasne się stało, że spotkamy się właśnie w Rivii, kombinowaliśmy z Zoltanem, czym by tu was podjąć. Kombinowaliśmy, kombinowaliśmy, aż nam się od tego kombinowania sikać zachciało, zaszliśmy tedy do nadjeziornej olszynki. Patrzymy, a tam zatrzęsienie wręcz ślimaków winniczków. Wzięliśmy więc wór i nałapaliśmy milutkich mięczaków, ile tylko w ten wór wlazło…
– Dużo nam uciekło – pokiwał głową Zoltan Chivay. – Myśmy byli krzynkę pijani, a one diablo szybkie.
Oba krasnoludy znowu popłakały się ze śmiechu z kolejnego niemłodego dowcipu.
– Wirsing – Yarpen wskazał krzątającego się przy piecu karczmarza – zna się na przyrządzaniu ślimaków, a rzecz ta, wiedzieć wam trzeba, niemałych wymaga arkanów. Onże jednak zawołanym jest kuchmistrzem. Zanim owdowiał, prowadził z żoną traktiernie w Mariborze z taką kuchnią, że sam król podejmował u niego gości. Zaraz pojemy, mówię wam!…”
Andrzej Sapkowski „Pani jeziora”

Percival Schuttenbach – Żmij i Dziewczyna – Mniejsze Zło

Share

Irgendwer… ktoś…

Irgendwer

Einer ist da, der mich denkt.
Der mich atmet. Der mich lenkt.
Der mich schafft und meine Welt.
Der mich trägt und der mich hält.
Wer ist dieser Irgendwer?
Ist er ich? Und bin ich Er?
Mascha Kaléko

ktoś
Jeden jest tam,
o mnie myśli.
Mną oddycha.
Rozprasza mnie.
Tworzy mnie i mój świat.
niesie mnie i trzyma mnie.
Kim jest ten ktoś?
Czy to ja? Czy jestem jego?

Share

Szukam cię zawsze…

Szukam cię zawsze, choć wiem, że nie znajdę,
tęsknię do ciebie, choć wiem, że cię nie ma,
idę do ciebie, choć wiem, że nie zajdę
do twego domu, ścigam cię oczyma,
choć cię nie widzę, choć wiem, że cię nie ma.

Do żadnej z kobiet, którem widział w życiu,
tyś niepodobna — widzę cię w mych oczach,
jak gdyby w jakimś przymglonym odbiciu;
jak kwiat, w strumieniu odbity przezroczach,
jak gwiazdę we mgłach, widzę cię w mych oczach.
Kazimierz Przerwa-Tetmajer

Share

Życie nasze kwiatem jest, skropionym przez łzy…

Opowiedz o czym wieje wiatr
O czym pada deszcz
Na najwyższa górę chciałbym wejść
Gdzie tylko ty i ja
Słowa kolą tak jak cierń
Prawda jest wokół nas
Pokochaj jeszcze raz
To co ci najdroższe jest
Włóczęgo idź za swoją wiarą
Wprost w błękit nieba
Włóczęgo idź za swoją wiarą
Wprost w błękit nieba
Niesiesz ciężar swój co dnia
Tam do góry wciąż
Teraz czujesz serca moc
Wiesz co dobre co złe
Życie nasze kwiatem jest
Skropionym przez łzy
W cielesnym więzieniu
Duch twój śpi splatany przez sny
Splątany przez sny
Włóczęgo idź za swoją wiarą
Wprost w błękit nieba
Włóczęgo idź za swoją wiarą
Wprost w błękit nieba…

Piotr Krzemiński

Share

Oto jest chwila…


Bez imienia

(Zima 41r.)
Oto jest chwila bez imienia:
drzwi się wydęły i zgasły.
Nie odróżnisz postaci w cieniach,
w huku jak w ogniu jasnym.
Wtedy krzyk krótki zza ściany;
wtedy w podłogę – skałą
i ciemność płynie jak z rany,
i w łoskot wozu – ciało.
Oto jest chwila bez imienia
wypalona w czasie jak w hymnie.
Nitką krwi jak struną – za wozem
wypisuje na bruku swe imię.
15 XI 41 r.
K.K. Baczyński
Śpiew z pożogi, 1947

Share

Das Leben…

das leben

wäre vielleicht einfacher wenn ich dich gar nicht getroffen hätte

weniger Trauer jedes mal wenn wir uns trennen müssen

weniger angst vor der nächsten und übernächsten Trennung

und auch nicht soviel von dieser machtlosen Sehnsucht wenn du nicht da bist

die nur das unmögliche will und das sofort im nächsten Augenblick

und die dann weil sie nicht sein kann betroffen ist und schwer atmet

das leben wäre vielleicht einfacher wenn ich dich nicht getroffen hätte

es wäre nur nicht mein leben

Tylko że

Życie
byłoby
może prostsze
gdybym cię
w ogóle nie spotkał

Mniej smutku
za każdym razem
gdy musimy się rozstać
mniej lęku
przed następnym
i kolejnym rozstaniem

I nie aż tyle
tej bezsilnej tęsknoty
gdy cię nie ma
tęsknoty
która chce tylko niemożliwego
i to natychmiast
w najbliższej chwili
i która potem
gdy nie może być tak jak chce
jest urażona
i ciężko dyszy

Życie
byłoby może
prostsze
gdybym cię
nie spotkał
Tylko że to nie byłoby
moje życie

Erich Fried
przekład Jacek Ziobrowski

 

życie

było by łatwiejsze, gdybym cię nie spotkał

mniej żalu, w chwili rozstania,

mniej strachu przy następnym i wszystkich kolejnych

i mniej tej bezsilnej tęsknoty, kiedy nie ma ciebie tu,

tęsknoty co chce niemożliwego, teraz, już, za chwilę,

niecierpliwej, głodnej, dusznej tęsknoty do ciebie

życie mogło być łatwiejsze, gdybym cię nie spotkał

czy było by to moje życie?
Erich Fried

 

 

 

Share

Trzy plagi…

Światu grożą trzy plagi, trzy zarazy.
Pierwsza – to plaga nacjonalizmu.
Druga – to plaga rasizmu.
Trzecia – to plaga religijnego fundamentalizmu.
Te trzy plagi mają tę samą cechę, wspólny mianownik – jest nim agresywna, wszechwładna, totalna irracjonalność. Do umysłu porażonego jedną z tych plag nie sposób dotrzeć. W takiej głowie pali się święty stos, który tylko czeka ofiary. Wszelka próba spokojnej rozmowy będzie mijać się z celem. Nie o rozmowę mu chodzi, tylko o deklarację. Żebyś mu przytaknął, przyznał rację, podpisał akces. Inaczej w jego oczach nie masz znaczenia, nie istniejesz, ponieważ liczysz się tylko jako narzędzie, jako instrument, jako oręż. Nie ma ludzi – jest sprawa. Umysł tknięty taką zarazą to umysł zamknięty, jednowymiarowy, monotematyczny, obracający się wyłącznie wokół jednego wątku – swojego wroga. Myśl o wrogu żywi nas, pozwala nam istnieć. Dlatego wróg jest zawsze obecny, jest zawsze z nami.

Ryszard Kapuściński Imperium

Share

Ave Mundi Spes Maria…

Tekst łaciński:

Ave mundi spes Maria, ave mitis, ave pia,ave plena gratia.

Ave virgo singularis, quć per rubum designaris non passus incendia.

Ave rosa speciosa, ave Jesse virgula:
Cujus fructus nostri luctus relaxavit vincula.

Ave cujus viscera contra mortis foedera ediderunt filium.

Ave carens simili, mundo diu flebili reparasti gaudium.

Ave virginum lucerna, per quam fulsit lux superna his quos umbra tenuit.

Ave virgo de qua nasci, et de cujus lacte pasci res cćlorum voluit.

Ave gemma coeli luminarium.
Ave Sancti Spiritus sacrarium.

Oh, quam mirabilis, et quam laudabilis hćc est virginitas!

In qua per spiritum facta paraclitum fulsit foecunditas.

Oh, quam sancta, quam serena, quam benigna, quam amoena esse virgo creditur!

Per quam servitus finitur, posta coeli aperitur, et libertas redditur.

Oh, castitatis lilium, tuum precare filium, qui salus est humilium:

Ne nos pro nostro vitio, in flebili judicio subjiciat supplicio.

Sed nos tua sancta prece mundans a peccati fćce collocet in lucis domo.

Amen dicat omnis homo.

 

Polskie tłumaczenie:

Witaj, o Nadziejo świata,

Witaj Łaską przebogata,

O, Pełna uciszenia.

Witaj, Dziewico wybrana,

W krzak Mojżesza przyrównana,

Co płonie bez spalenia.Witaj, Różo Najśliczniejsza,

Różdżko Jesse Najpłodniejsza,

Poczęty za Twą sprawą,

Przyszedł na świat,

Owoc Drogi,

Zerwał więzy smutku, trwogi,

Pokonał śmierci prawo.

Witaj, Równej nie ma Tobie,

Pogrążony świat w żałobie Radością napełniłaś.

Dziewice oświecająca,

Światło z niebios przywodząca,

Tym, których noc okryła.

Witaj, Dziewico, bo z Ciebie,

Ten , który króluje w niebie,

Zrodził się i wykarmił.

Perło pośród gwiazd świecąca,

Twa dziewiczość jaśniejąca,

Cudna i godna chwały.

Świątynio Ducha Świętego,

Brzemienna od tchnienia Jego, Dałaś Owoc wspaniały.

O, jak święta, jak pogodna,

Jak łaskawa, jak nadobna,

Dziewica ukochana.

Przez Nią koniec już niewoli,

Nieba dom otworem stoi,

Wolność dzieciom jest dana.

Maryjo, Lilio czystości,

Błagaj u Syna litości,

W Nim pokornych zbawienie.

Niech na sądzie sprawiedliwym,

Będzie dla nas miłościwym,

Nie pośle na stracenie.

Przez modlitwy Twoje,

Pani, Z brudu grzechów opłukani,

Do nieba wejdziem bezpiecznie,

Mówić Bogu ”Amen” wiecznie.

 

Tekst angielski:

Hail, hope of the world, Mary, hail, meek one, hail, loving one, hail, full of grace.
Hail O singular virgin, who wast chosen to not suffer flames through brambles.
Hail, beautiful rose, hail, staff of Jesse:
Whose fruit loosened the chains of our weeping
Hail whose womb bore a son against the law of death.
Hail, O one lacking comparison, still tearfully renewing joy for the world
Hail, lamp of virgins, through whom the heavenly light shone on these whom shadow holds.
Hail, O virgin from whom a thing of heaven wished to be born, and from whose milk feed.
Hail, gem of the lamps of heaven
Hail, sanctuary of the Holy Ghost
O, how wonderful, and how praiseworthy is this virginity!
In whom, made through the spirit, the paraclete, shone fruitfulness.
O how holy, how serene, how kind, how pleasant the virgin is believed to be!
Through whom slavery is finished, a place of heaven is opened, and liberty is returned.
O, lily of chastity, pray to thy son, who is the salvation of the humble:
Lest we through our fault, in the tearful judgment suffer punishment.
But may she, by her holy prayer, purifying from the dregs of sin, place us in a home of light
Amen let every man say.

Share

Herbsttag… Dzień jesienny…

Herbsttag

Herr, es ist Zeit. Der Sommer war sehr groß.
Leg deinen Schatten auf die Sonnenuhren,
und auf den Fluren lass die Winde los.

Befiehl den letzten Früchten, voll zu sein;
gib ihnen noch zwei südlichere Tage,
dränge sie zur Vollendung hin, und jage
die letzte Süße in den schweren Wein.

Wer jetzt kein Haus hat, baut sich keines mehr.
Wer jetzt allein ist, wird es lange bleiben,
wird wachen, lesen, lange Briefe schreiben
und wird in den Alleen hin und her
unruhig wandern, wenn die Blätter treiben.

Rainer Maria Rilke, 21.9.1902, Paris

 

https://youtu.be/ZPz6HH_2gBw

 

Jesienny dzień

Panie, już czas. Blask lata przeminął
Połóż więc cień swój na słonecznych chwilach
Niech się pół łany w wichurze rozpłyną.

Gronom spóźnionym nakaż, by dojrzały,
Ześlij im jeszcze ze dwa dni słoneczne,
Niech się zamienią krzewom swym zbyteczne,
W ostatniej słodyczy wina smak dojrzały.

Kto dziś domu nie ma, już go nie zbuduje,
Kto dziś samotny, zostanie już takiem,
Czuwając i pisząc długich listów znakiem
tam i z powrotem wędrować mu przyjdzie
ścieżką opadłych liści, co nie wiedzie nigdzie

Rainer Maria Rilke
Tłum. Michał Pełczyński

www.pelczynski.net

 

„Dzień jesienny”

Panie: już czas. Tak długo lato trwało.
Rzuć na zegary słoneczne twój cień
i rozpuść wiatry na niwę dojrzałą.

Każ się napełnić ostatnim owocom;
niech je dwa jeszcze ciepłe dni opłyną,
znaglij je do spełnienia i wypędź z mocą
ostatnią słodycz w ciężkie wino.

Kto teraz nie ma domu, nigdy mieć nie będzie.
Kto teraz sam jest, długo pozostanie sam
i będzie czuwał, czytał, długie listy będzie
pisał i niespokojnie tu i tam
błądził w alejach, gdy wiatr liście pędzi.
.
Rainer Maria Rilke
tłum. Mieczysław Jastrun

Jesienny dzień

Panie: już dosyć. Doszło swej pory
lat. Swym cieniem zgaś słoneczny zegar.
Wiatr nich przebiega nagich pól przestwory.

Spraw, niech dojrzeją ostatnie owoce;
dwa jeszcze dni im południowe daruj.
Niechaj w winnicach sennych od ciężaru
słodycz ostatnia spełnia się w te noce.

Kto dziś bezdomny, nie ma dlań nadziei.
Kto dziś samotny, takim pozostanie,
ten długie listy pisze nieustannie,
ten niespokojnie błąka się w alei,
gdy nad bezsennym liści trzepotanie.

RMR

tłum.  Adam Pomorski

 

 

 

Share