Wszystkie wpisy, których autorem jest szwajcar

Coś z Cohen’a…

„The Window” 

 Why do you stand by the window

Abandoned to beauty and pride

The thorn of the night in your bosom

The spear of the age in your side

Lost in the rages of fragrance

Lost in the rags of remorse

Lost in the waves of a sickness

That loosens the high silver nerves
Oh chosen love, Oh frozen love

Oh tangle of matter and ghost

Oh darling of angels, demons and saints

And the whole broken-hearted host

Gentle this soul
And come forth from the cloud of unknowing

And kiss the cheek of the moon

The New Jerusalem glowing

Why tarry all night in the ruin

And leave no word of discomfort

And leave no observer to mourn

But climb on your tears and be silent

Like a rose on its ladder of thorns
Oh chosen love, Oh frozen love…
Then lay your rose on the fire

The fire give up to the sun

The sun give over to splendour

In the arms of the high holy one

For the holy one dreams of a letter

Dreams of a letter’s death

Oh bless thee continuous stutter

Of the word being made into flesh
Oh chosen love, Oh frozen love…
Gentle this soul

Leonard Cohen


„Okno”
Dlaczego stoisz przy oknie 

Wciąż piękną i dumną chcąc być 

Twe piersi kaleczy cierń nocy 

Włócznia wieku w twym boku już tkwi 
Giniesz w łachmanach sumienia 

Szukając zapachów i barw 

Nerwy napięte i srebrne 

Zwiotczały, stoczyła ja rdza 
Miłości wybrana, miłości zmrożona 

Plątanino materii i ducha 

Wybranko aniołów, demonów i świętych 

Zastępów złamanych serc 

Uspokój tę duszę 
Ucałuj policzek księżyca 

I z chmury niewiedzy swej wyjdź 

Nowe Jeruzalem spłonęło 

Po cóż czekać w ruinach na świt 
Na trudy się nie skarż ni słowem 

I niech nie współczuje Ci nikt 

Jak róża po drabinie cierniowej 

Pnij się w górę w milczeniu przez łzy 
Rzuć potem tę różę do ognia 

I słońcu w ofierze ją złóż 

A słońce niech weźmie w ramiona 

Najświętszy jedyny Bóg 
Bóg marzy o śmierci litery 

Bo żaden nie znaczy nic znak 

Lecz sprzyja ciągłemu jąkaniu 

Słów chcących ciałem się stać 
Miłości wybrana, miłości zmrożona 

Plątanino materii i ducha 

Wybranko aniołów, demonów i świętych 

Zastępów złamanych serc 

Uspokój tę duszę, uspokój ją.
Leonard Cohen

tłumaczenie: Maciej Zembaty

loading...
Share

Tyle dźwigamy naszych ojczyzn, na jednym grzbiecie jednej ziemi…

​…

To będzie noc w głębokim śniegu

Który ma moc głuszenia kroków

W głębokim cieniu co przemienia

Ciało na dwie kałuże mroku

Leżymy powstrzymując oddech

I nawet szept najlżejszy myśl
Jeśli nas nie wyśledzą wilki

I człowiek w szubie co kołysze

Na piersi szybkostrzelną śmierć

Poderwać trzeba się i biec

W oklasku suchych krótkich salw

Na tamten upragniony brzeg
Wszędzie ta sama ziemia jest, naucza mądrość

Wszędzie człowiek białymi łzami płacze, Matki kołyszą dzieci

Księżyc wschodzi i biały dom buduje nam
To będzie noc po trudnej jawie

Ta konspiracja wyobraźni

Ma chleba smak i lekkość wódki

Lecz wybór by pozostać tu

Potwierdza każdy sen o palmach
Przerwie sen nagłe wejście trzech

Wysokich z gumy i żelaza

Sprawdzą nazwisko sprawdzą strach

I zejść rozkażą w dół po schodach

Nic z sobą zabrać nie pozwolą

Prócz współczującej twarzy stróża
Wszędzie ta sama ziemia jest, naucza mądrość

Wszędzie człowiek białymi łzami płacze, Matki kołyszą dzieci

Księżyc wschodzi i biały dom buduje nam
Helleńska, rzymska, średniowieczna

Indyjska, elżbietańska, włoska

Francuska nade wszystko chyba

Trochę weimarska i wersalska

Tyle dźwigamy naszych ojczyzn

Na jednym grzbiecie jednej ziemi
Lecz ta jedyna, której strzeże

Liczba najbardziej pojedyncza

Jest tutaj gdzie cię wdepczą w grunt

Lub szpadlem, który hardo dzwoni

W tęsknocie zrobią spory dół…
Zbigniew Herbert Odpowiedź

Share

​Trzy prawa Clarke’a

1. Dostatecznie zaawansowana technologia nie różni się od magii.

2. Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po niemożliwe.

3. Jeśli starszawy, uznany naukowiec mówi, że coś jest możliwe, niemal z pewnością ma rację, lecz jeśli mówi, że to jest niemożliwe, najprawdopodobniej się myli.

Share

[Nadzieja] Jeżeli nam się uda…

Jeżeli nam się uda to coś my zamierzyli 

i wszystkie słońca które wyhodowaliśmy w 

doniczkach 

naszych kameralnych rozmów 

i zaściankowych umysłów 

rozświetlą szeroki widnokrąg 

i nie będziemy musieli mówić że jesteśmy 

geniuszami 

bo inni powiedzą to za nas

i aureole 

tęczowe aureole 

…ech szkoda gadać 

Panowie jeżeli to się uda 

To zalejemy się jak jasna cholera
Andrzej Bursa

Share

Ta siła…

Ta siła, która przez zielony lont prze kwiaty

Ta siła, która przez zielony lont prze kwiaty,
Prze mój zielony wiek; ta, co rozrywa korzeń,
Jest niszczycielką moją.
I tracę głos, gdy mam mówić skręconej róży,
Że młodość moją gnie ta sama febra mrozu.

Ta siła, która prze wodę na wskroś przez skały,
Tłoczy moją krew; ta, co wysusza rzeki,
Krew moją zmienia w wosk.
I tracę głos, gdy mam powiedzieć moim żyłom,
Jak piły z górskich wód usta, którymi mówię.

Ta ręka, która w wir wprawia wodę w kałuży,
Podnosi lotny kurz; ta, która wiąże wiatr,
Ciągnie mój czarny żagiel.
I tracę głos, gdy mam mówić powieszonemu,
Że z mego ciała kat uczynił swoje wapno.

Przylgnął wargami czas do tryskających źródeł;
Miłość nabrzmiewa, lecz opadająca krew
Uspokoi jej ból.
I tracę głos, gdy mam wiatrowi opowiadać,
Jak wielki zegar gwiazd wybił godzinę nieba.

I tracę głos, gdy mam mówić zmarłej kochance,
Jak pełznie w pościel znów ten sam skręcony robak.

Dylan Thomas
tłum. Stanisław Barańczak

The force that through the green fuse drives the flower

The force that through the green fuse drives the flower
Drives my green age; that blasts the roots of trees
Is my destroyer.
And I am dumb to tell the crooked rose
My youth is bent by the same wintry fever.

The force that drives the water through the rocks
Drives my red blood; that dries the mouthing streams
Turns mine to wax.
And I am dumb to mouth unto my veins
How at the mountain spring the same mouth sucks.

The hand that whirls the water in the pool
Stirs the quicksand; that ropes the blowing wind
Hauls my shroud sail.
And I am dumb to tell the hanging man
How of my clay is made the hangman’s lime.

The lips of time leech to the fountain head;
Love drips and gathers, but the fallen blood
Shall calm her sores.
And I am dumb to tell a weather’s wind
How time has ticked a heaven round the stars.

And I am dumb to tell the lover’s tomb
How at my sheet goes the same crooked worm.

Dylan Thomas, 1914 – 1953

Share

Who dreamed that beauty passes like a dream?

THE ROSE OF THE WORLD
William Butler Yeats (1865-1939)

Who dreamed that beauty passes like a dream?
For these red lips, with all their mournful pride,
Mournful that no new wonder may betide,
Troy passed away in one high funeral gleam,
And Usna’s children died.

We and the labouring world are passing by:
Amid men’s souls, that waver and give place
Like the pale waters in their wintry race,
Under the passing stars, foam of the sky,
Lives on this lonely face.

Bow down, archangels, in your dim abode:
Before you were, or any hearts to beat,
Weary and kind one lingered by His seat;
He made the world to be a grassy road
Before her wandering feet.

Róża świata

Smutnej, bo już się żaden nowy cud nie zdarzy — Kto to wyśnił, że piękno jako sen uchodzi?
To dla warg tych czerwonych, smutnej dumnej twarzy
Troja płonęła na wysokim żałobnym stosie,
A z rodziny Usnecha wyginęli młodzi.

Z tym światem pełnym udręk wszyscy przemijamy,
Pośród wielu dusz ludzkich, co jak blade tonie
Chwieją się, by odpłynąć w zimowej pogoni,
Pod niebem rozpienionym mnogimi gwiazdami
To wszystko żyje w jej twarzy samotnej.

Skłońcie się, archanioły, w swych sferach zamglonych,
Bo zanim nastaliście, a serca zabiły
Ktoś stał przy tronie Boga, dobry i bez siły;
Jego świat miał być traktem dla jej stóp strudzonych,
Traktem trawiastym, miłym.

William Butler Yeats
przekład Stanisław Barańczak

Share

To, co powinno być życiem…

Nie myśl o tym, że wszystko się kończy. Myśl, że wszystko się dopiero zaczyna. To, co powinno być życiem: spokój, wolność i cisza.

Marek Hłasko
Ósmy dzień tygodnia

Nie myśl o tym, że wszystko się kończy. Myśl, że wszystko się dopiero zaczyna. To, co powinno być życiem: spokój, wolność i cisza.

Share

The way of heaven…

dsc_7424_v2

Better stop short than fill to the brim.
Oversharpen the blade, and the edge will soon blunt.
Amass a store of gold and jade, and no one can protect it.
Claim wealth and titles, and disaster will follow.
Retire when the work is done.
This is the way of heaven.

Tao Te Ching – Lao Tzu

Zapisz

Share

Stracony po śmierci… Posthumous execution…

30 stycznia 1661  w dwunastą rocznicę egzekucji Karola I Stuarta ciało Olivera Cromvell’ a zostało wywleczone z grobu, publicznie powieszone, pozbawione czci i zakopane w przypadkowym miejscu na terenie Londynu. Do dzisiaj ciało Olivera Cromwell’a spoczywa w nieznanym miejscu…

 

Share

Prosimy więc, dobry Boże, Więcej smaku, więcej gracji…

Panorama" Drogi Mlecznej widzianej z Ziemi (ESO)

Modlitwa estety

W wielu rzeczach świat po prostu

Jest podobny do loterii:

Nie wybierasz swego wzrostu

Ani swojej peryferii.

Tak byś wolał, czy inaczej.

Chcesz być cienki, chcesz być gruby,

Rośniesz, jak ci traf przeznaczy

Prima vista, ot, bez próby.

Nim się dowiesz, co potrzeba

O proporcji i o formie,

Spadasz na świat prosto z nieba

W gotowiutkim uniformie.

Jakie system ten ma skutki,

Co wyrasta z tego dalej,

Powiedzmy to bez ogródki

Widać choćby po tej sali:

Jednemu policzysz kości,

Na drugiego znów tak padło,

Że aż kapie od tłustości,

Gdzie pomacać, samo sadło;

Jeden krzywą ma łopatkę.

Drugi, losów tajemnicą,

Tu i ówdzie wdał się w matkę

I chodzi z damską miednicą;

Ta gładziutka jest jak chłopak,

Druga znowu istna kukła,

Tamta wszystko ma na opak,

Tu jest wklęsła, tam wypukła —

Cały wyrób, bierz go czarci,

Ma fuszerki wszystkie cechy,

Widać — więcejśmy nie warci

Za paskudne nasze grzechy.

Głowy sobie Bóg nie suszy

Nad doczesnym naszym kształtem —

Dzieli po kawałku duszy

A resztę kropi ryczałtem;

Z byle gliny, choć z zakalcem,

Lepi Stwórca ludzki potwór,

Potem, od niechcenia, palcem

Machnie jeden, drugi otwór,

Zesztrychuje z góry na dół

Przyklepie cię po ciemieniu,

I marsz na ten ziemski padół

Służyć swemu przeznaczeniu.

Miły Boże! uważ przecie,

W swej dobroci niesłychanej,

Toż my żyjem dziś na świecie

W wieku Sztuki Stosowanej!

Dziś, gdy cały świat ocenia

Artystycznej wagę formy,

Stan ten jest nie do zniesienia

I wprost krzyczy o reformy!

Lada mebel dziś nam składa

Skończony — panie! — artysta,

A ten, który na nim siada

Wygląda — ironia czysta!

To nam w końcu życie zbrzydzi;

Dziś, człowiek dobrego tonu

Czasem się po prostu wstydzi

Wejść do własnego salonu!

Toż tam przecie siedzą w niebie

Rafaele czy Van Dycki,

Można by złożyć w potrzebie

Mały kursik estetyki…

Prosimy więc, dobry Boże,

Więcej smaku, więcej gracji,

I, w twym ludzkim arcytworze,

Bogdaj trochę stylizacji;

Podnosim modły pokorne

Niechaj twoja ręka szczodra

W linie wężowo-wytworne

Kreśli niewiast naszych biodra,

Niechaj matron naszych biusty,

Polskiego domu dostatek,

Zamiast kształtów glorii tłustej

Będą jako lilii płatek,

A cnota dziewic niewinnych,

O, spraw to, panie nad pany,

Niech ma, zamiast wszystkich innych,

Zapach esencji różanej.

Tadeusz Boy-Żeleński

Share